Warto zadbać o bezpieczeństwo dzieci na wsi
W ostatnich latach na terenie powiatu mińskiego, nie odnotowano sytuacji, w których zagrożone byłoby zdrowie lub życie dzieci i młodzieży. Mówimy tu o wypadkach podczas żniw czy innych obrządków gospodarskich. Wiadomo, że młodzież wielokrotnie pomaga rodzicom, czy też dziadkom w pracach polowych, dlatego mińscy stróże prawa apelują o rozsądek i rozwagę podczas sprawowanej opieki, nad najmłodszymi mieszkańcami małych miejscowości.
| ||
|
Co roku na polskich wsiach, podczas żniw, dochodzi do wielu wypadków – tylko w zeszłym roku zginęło w nich 95 osób. Wśród poszkodowanych, których liczba wyniosła 25 tysięcy, są także dzieci – to właśnie one, szczególnie w okresie wakacyjnym, stanowią nieocenione wsparcie we wszelkiego rodzaju pracach polowych. Apelujemy do rolników o rozwagę i przestrzeganie podstawowych zasad bezpieczeństwa oraz zwrócenie szczególnej uwagi na najmłodszych mieszkańców wsi.
W zeszłym roku inspektorzy pracy odbyli 11 tysięcy wizytacji w polskich gospodarstwach rolnych – niestety w części z nich wykryli nieprawidłowości. Zagrożeń, których często nie dostrzegają sami rolnicy, jest wiele – niesprawne lub niezabezpieczone maszyny i urządzenia rolnicze, niedopilnowanie zwierzęta czy niezgodne z przepisami przewożenie zboża i osób.
Nie tylko dorośli, ale przede wszystkim dzieci, narażone są na wszelkiego rodzaju niebezpieczeństwa, jakie niesie ze sobą praca na roli. Pamiętajmy, że nie można powierzać im zadań, które mogą okazać się niebezpieczne dla ich zdrowia lub życia. Aby uniknąć tragedii wystarczy przekazać najmłodszym kilka zasad dotyczących przebywania na terenie gospodarstwa rolnego.
Chcąc zapewnić bezpieczeństwo dzieciom na wsi, zwróćmy ich uwagę na kilka ważnych aspektów:
- przebywanie w pobliżu maszyn i urządzeń rolniczych, a tym bardziej ich obsługiwanie, jest niedopuszczalne;
- opiekując się zwierzętami należy stosować zasadę ograniczonego zaufania – przestraszone czy spłoszone zwierzę może zachować się nieprzewidywalnie;
- należy zwrócić uwagę na niezabezpieczone zbiorniki, np. studnie;
- najmłodsi nie powinni przebywać w pobliżu szkodliwych substancji chemicznych, np. używanych do opryskiwania roślin – ich wdychanie grozić może zatruciem;
- dzieci poruszające się po wiejskich drogach muszą być widoczne dla kierowców – należy pamiętać o nalepkach i kamizelkach odblaskowych;
- nawet najmłodszym mieszkańcom wsi może okazać się potrzebna umiejętność udzielania pierwszej pomocy – powinny znać zasady jej udzielania;
- dopilnujmy także, aby wiedzieli jak zachować się w czasie pożaru czy powodzi – konieczna jest znajomość podstawowych numerów alarmowych;
Kontrole pokazują, że dzieci na polskich wsiach uczestniczą w pracach polowych za pełnym pozwoleniem rodziców lub wręcz za ich namową. Dorośli nie zdają sobie jednak sprawy, że najmniejszy nawet błąd może doprowadzić do tragedii.
Tylko w pierwszym półroczu 2009 roku, ponad 1340 osób zostało poszkodowanych przez zwierzęta gospodarskie. 1350 doznało uszczerbku na zdrowiu w skutek uderzenia przez niezabezpieczone części maszyn rolniczych. Nierzadko takie wypadki kończą się utratą kończyn lub nawet śmiercią.
Więcej informacji i porad dotyczących podstawowych zasad bezpieczeństwa dzieci podczas prac polowych pod adresem Państwowej Inspekcji Pracy.
Na podstawie: (żródło: PIP / Paulina Puchała)
źródło: kppminsk.policja.waw.pl
Kalejdoskop sklepowych kradzieży
30.06.2010. Drobne kradzieże to przestępcza dziedzina, z którą walczą nie tylko sklepowi ochroniarze, ale też policjanci, którzy ścigają i zatrzymują przestępców. Ta kategoria kradzieży wymaga od stróżów prawa żmudnej pracy, wielu godzin analizowania zapisów z monitoringów, docierania do świadków. Zatrzymania, o których napiszemy były możliwe dzięki czujnemu personelowi i pracownikom ochrony.
|
Złodzieje sklepowi to grupa o szerokim spektrum wiekowym. Najstarszy zatrzymany przez policjantów szabrownik miał ponad 80 lat. Podobnie jak wiek, również asortyment, będący w zainteresowaniu przestępców jest różny. Złodzieje kradną wszystko, co wpadnie im w ręce, ukrywając fanty tak, żeby nie zostać zauważonym przez personel i ochronę. Z policyjnych statystyk wynika, że złodzieje kradną najwięcej artykułów spożywczych, później kosmetycznych, nie mniej też odzieżowych. Takie sprawy nie są łatwe. Policjanci muszą dotrzeć do ewentualnych świadków, przejrzeć monitoring. Muszą zrobić wszystko, żeby zatrzymać sprawcę i przedstawić mu zarzut.
Większość złodziei sklepowych wpada najczęściej na miejscu przestępstwa. Nie zdają sobie sprawy, że szklane oko kamery śledzi ich poczynania. Nie mniej czujny jest personel i ochroniarze, którzy poznają różne złodziejskie „tricki” obserwując poczynania pseudo-klientów. Policjanci to ostatnie ogniwo w procesie zatrzymania sklepowego złodzieja. To właśnie mundurowi maja prawo przeszukania osoby, jeżeli ta nie chce dobrowolnie zwrócić skradzionego towaru. Do policjantów należy również przedstawienie zarzutów i przesłuchanie złodzieja, ujętego przez pracownika bądź ochroniarza.
Sytuacja, w której ujęto sklepowego szabrownika wydarzyła się w Stojadłach. W tamtejszym markecie operator monitoringu wyśledził mężczyznę, który zamiast do koszyka, pakował do kieszeni batoniki i parówki. Kiedy minął linię kas, czekali już na niego ochroniarze. Podobnie jak w opisywany pierwszym przypadku, niezbędna była interwencja policjantów z patrolówki. Złodziejem okazał się 21-letni Artur P. z gminy Mrozy. W jego przypadku grozi mu też odpowiedzialna karna za popełnione wykroczenie kradzieży.
Złodzieje sklepowi nie kradną tylko towarów z półek. Należy mieć świadomość, że nielada okazją może być dla szabrownika otwarta torebka, portfel wystający z kieszeni, czy aparat komórkowy trzymany w ręku. Taki sytuacji należy się wystrzegać, a o wszelkich podejrzeniach należy powiadomić Policję.
Zostawił kartkę z adresem
21.06.2010 r. Jeden z mieszkańców Mińska Mazowieckiego zostawił po sobie ślad, który umiejętnie odczytali i wykorzystali policjanci z ogniwa patrolowo interwencyjnego. Adres mińszczanina znajdował się na dokumentach, odnalezionych w stercie śmieci, wyrzuconych w lesie nieopodal Zakola Wiktorowo. Policjanci sprawdzają teraz, kto faktycznie wywiózł śmieci do lasu. Takiej osobie grozi odpowiedzialność karna za popełnione wykroczenie.
Wywóz śmieci do lasu jest prawnie zabroniony i grozi odpowiedzialnością karną, każdej osobie, która wyrzuca nieczystości tam, gdzie robić tego nie wolno. Za zaśmiecanie lasu można trafić przed oblicze sądu, który może nakaz zapłacenie nawet 5 tysięcy złotych grzywny. Oprócz Policji również Straż Leśna ma możliwości karania nielegalnych „śmieciarzy”. Takie wykroczenie może kosztować sprawcę jeden tysiąc złotych mandatu karnego.
Ostatnie takie zgłoszenie otrzymali policjanci kilka dni temu. Mieszkańcy mińskiej gminy powiadomili, że w lesie koło Zakola Wiktorowo ktoś wyrzucił śmieci. Funkcjonariusze natychmiast pojechali na miejsce. Okazało się, że leżą tam worki pełne różnych nieczystości, a wśród nich porozrzucane rachunki.
Policjanci od razu powiązali pozostawione dokumenty z potencjalnym „śmieciarzem”, od którego mogły pochodzić worki. Trop wiódł do Mińska Mazowieckiego. Niczym po nitce do kłębka dotarli do właściciela prywatnej firmy. To właśnie stamtąd pochodziły nieczystości porzucone w lesie. Teraz funkcjonariusze sprawdzą, kto był odpowiedzialny za zaśmiecanie lasu. Winnego czeka mandat bądź sprawa przed Sądem.
Zatrzymani podczas kradzieży paliwa
27.05.2010 r. Sukcesem policyjnych działań, wymierzonych w złodziei paliw z ciężarówek i maszyn budowlanych było zatrzymanie na gorącym uczynku popełnienia przestępstwa dwóch młodych mężczyzn: 22-letniego Łukasza M. mieszkańca mińskiej gminy oraz Leszka G (l.21) pochodzącego z okolic Dębego Wielkiego. Wczoraj złodzieje usłyszeli zarzut popełnienia kradzieży z włamaniem i jednej nieudanej próby włamania. Funkcjonariusze weryfikują również inne niewyjaśnione dotychczas sprawy.
Na przełomie ostatnich tygodni policjanci odnotowali złodziejską aktywność w okolicy Choszczówki Dębskiej, gdzie prowadzona jest budowa obwodnicy krajowej dwójki. Zaparkowane tam ciężarówki i pozostawiony przez budowlańców specjalistyczny sprzęt, najwidoczniej przykuły złodziejską uwagę. Kilka nocy z rzędu z baków maszyn i urządzeń znikał olej napędowy.
Funkcjonariusze postanowili podjąć zdecydowane kroki, aby ukrócić złodziejski proceder. W rejonie budowy zwłaszcza po zmierzchu, zaczęły pojawiać się częściej policyjne patrole, zarówno umundurowane jak i po cywilnemu. Policjanci obserwowali cały plac budowy. I wtedy…
W rejonie budowy pojawiło się osobowe audi. Stróże prawa od razu wzięli na celownik kierowcę tego samochodu, tym bardziej, że w środku zauważono dziwne beczki. O tym, że zauważono złodziei, przekonano się kilka godzin później, kiedy przyłapano ich na gorącym uczynku, podczas transportu beczki z paliwem. Tego wieczoru zdążyli oni spuścić paliwo z jednej ciężarówki, druga natomiast nie poddała się tak łatwo, bo miała solidniejsze zabezpieczenia.
Złodziejami okazali się: Łukasz M. (l. 22) i Leszek G. (l. 21). Policjanci przedstawili im zarzut popełnienia kradzieży z włamaniem. Wspólnicy na przesłuchaniach dobrowolnie poddali się karze. To jednak nie koniec tej sprawy. Policjanci sprawdzają czy na koncie paliwowych złodziei nie ma jeszcze innych, niewyjaśnionych dotychczas spraw.
| |
| |
Uciekał przez las
Sygnały dźwiękowe i świetlne, którymi policjanci dawali znaki kierowcy osobowego daewoo, zostały zignorowane. Mężczyzna zamiast zatrzymać się, rzucił się do ucieczki. Pościg za uciekinierem zakończył się lesie w Gliniaku. Zatrzymany przez stróżów prawa 32-letni Krystian K. był pijany. Kierowca, po nocy spędzonej w areszcie, usłyszał zarzut kierowania samochodem w stanie nietrzeźwości. Teraz przez kolejne dwa lata nie usiądzie za kierownicą, bo tyle będzie obowiązywał sądowy zakaz.
|
Opisywane wydarzenie miało miejsce po północy. Na drodze prowadzącej z Tartaku do Gliniaka pojawiło się osobowe daewoo. Samochód, który zauważyli policjanci z ogniwa patrolowo interwencyjnego, wykonywał podejrzane manewry. Funkcjonariusze podejrzewali, że kierowca może być pijany i dlatego postanowili zatrzymać go do kontroli.
Mężczyzna prowadzący daewoo, widząc zbliżający się radiowóz, zaczął gwałtownie przyspieszać. Nawet sygnały świetlne i dźwiękowe, które włączyli policjanci, były w tym przypadku niewystarczające. Kierowca jeszcze pewniej docisnął pedał gazu próbując uciec policyjnej kontroli. Rozpoczął się pościg.
W pewnym momencie daewoo zjechało do pobliskiego lasu. Kierowca porzucił auto i zaczął uciekać, próbując znaleźć schronienie między drzewami. Funkcjonariusze ruszyli za nim. Po kilkudziesięciu metrach uciekiniera obezwładniono i zatrzymano. Okazał się nim 32-letni Krystian K. mieszkaniec pobliskiej gminy. Badanie alkomatem potwierdziło wcześniejsze podejrzenia. Kierowca był pijany. Miał ponad półtora promila alkoholu w organizmie. Nocną podróż zakończył ostatecznie w policyjnym areszcie.
Kiedy już wytrzeźwiał, trafił na przesłuchanie. Krystianowi K. przedstawiono zarzut kierowania samochodem w stanie nietrzeźwości. Mężczyzna dobrowolnie poddał się karze. Jazdę „po kielichu” okupi teraz kilkutysięczną grzywną i dwuletnim zakazem sądowym.
Potrącił dwie rowerzystki
W piątkowy poranek 05.03.2010 jadący drogą prowadzącą z Bykowizny do Gamratki mieszkaniec m. Kobierne, najprawdopodobniej poprzez niedostosowanie prędkości jazdy do warunków panujących na drodze doprowadził do wypadku drogowego. Kierujący osobowym Golfem nie zapanował nad pojazdem na łuku drogi. Samochód uderzył w dwie jadące z naprzeciwka rowerzystki, mieszkanki Gamratki. Obie poszkodowane to młode dziewczyny w wieku 15 i 16 lat.
Potrącone rowerzystki trafiły do szpitala, jedna z ogólnymi potłuczeniami a druga ze złamaniami kończyn. Przeprowadzone przez Policje badania wykazały że zarówno kierowca Volkswagena jak i rowerzystki byli trzeźwi. Policja prowadzi dochodzenie i bada okoliczności tego wypadku.
Przestrzegamy wszystkich użytkowników dróg przed brawurą i zbyt szybką jazdą. Apelujemy o dostosowywanie prędkości i techniki jazdy do warunków aktualnie panujących na drodze. Zmienna w ostatnich dniach aura nie sprzyja zbytnio kierowcom. Marznący deszcz, śnieg oraz złe samopoczucie kierowców spowodowane wiosennym przesileniem jak również nagłe zmiany ciśnienia i nocne przymrozki sprzyjają powstawaniu wypadków.
Kierowco uważaj – pieszy i rowerzysta mają zawsze mniejsze szanse od Ciebie!
Niebieska „damka” czeka na właściciela
Policja poszukuje właściciela roweru typu „damka” o nr. identyfikacyjnym: 501257790 koloru niebieskiego. Osoba która rozpozna na poniżej przedstawionym zdjęciu swój środek lokomocji, proszona jest o bardzo pilne powiadomienie Policji w Mińsku Mazowieckim.
Przedstawiony na zdjęciu rower najprawdopodobniej został skradziony na terenie Mińska Mazowieckiego w dniu 01.03.2010 r. W celu odbioru skradzionego roweru prosimy o osobiste zgłoszenie się do komendy lub o kontakt telefoniczny z oficerem dyżurnym z KPP Mińsk Mazowiecki pod numerem: (025) 759 72 00.
|
|
Mandat za popiół
Już nie po raz pierwszy będący poza służbą policjant z mińskiej komendy stanął na straży prawa. Tym razem funkcjonariusz udaremnił próbę zaśmiecenia lasu znaczną ilością popiołu. W tym przypadku na usiłujących złamać prawo kierowców policjanci nałożyli mandat karny.
W miniony weekend uwagę będącego "poza służbą" policjanta mińskiej komendy zwrócił Polonez Truck, który ugrzązł w śnieżnej zaspie na jednej z leśnych dróg w Zamieniu, w pobliżu krajowej 50-tki.. Nie byłoby to nic szczególnego gdyby nie fakt iż Polonez był bardzo dociążony foliowymi workami, leżącymi w skrzyni ładunkowej, a leśna droga była raczej drogą rzadko uczęszczaną. Gdy policjanci sprawdzili podejrzany ładunek okazało się że w workach znajdował się popiół. Jak się okazało, pechowi przewoźnicy mieli zamiar wyrzuć go w lesie. Kierowcy musieli poświęcić sporo siły i czasu na wydobycie swojego pojazdu ze śniegu poza tym zostali ukarani przez policjantów mandatem karnym.
Złodziejka ujęta w obywatelskim pościgu
Dzielnicowi z mińskiego rewiru zatrzymali 15-latkę, która na jednej z ulic w Stojadłach wyrwała torebkę mieszkance Mińska Mazowieckiego. Dzięki błyskawicznej reakcji mężczyzny, który mieszkał nieopodal, udało się ująć złodziejkę. Dziewczyna spędziła dwie doby w Policyjnej Izbie Dziecka, a kiedy trafiła do Komendy to przesłuchano ją w charakterze nieletniej sprawczyni czynu karalnego. 15-latka odpowie teraz przed Sądem Rodzinnym. Policjanci w dalszym ciągu namierzają wspólnika złodziejki.
|
Jedna z mieszkanek Mińska Mazowieckiego wyszła na popołudniowy spacer. Z torebką w ręku szła mińskim Nowym Światem. W pewnej chwili zauważyła młodą parkę idącą chodnikiem. Kiedy mijała się z nimi, podbiegła do niej opisywana młoda kobieta, wyrwała jej z ręki torebkę i zaczęła uciekać. Do ucieczki rzucił się też mężczyzna, który jej towarzyszył.
W pościg za złodziejami ruszył mieszkaniec Stojadeł, który postanowił pomóc okradzionej kobiecie. Nie minęło kilka minut, a jego silne ręce trzymały już złodziejkę. Wspólnikowi udało się uciec. Na miejsce natychmiast przybyli dzielnicowi, którzy zatrzymali młodą dziewczyną. Okazała się nią 15-letnia mińszczanka.
Tego samego dnia złodziejka trafiła do Policyjnej Izby Dziecka w Warszawie. Wyjaśnieniem sprawy zajęli się funkcjonariusze specjalizujący się w zwalczaniu przestępczości wśród nieletnich. Policjanci przedstawili 15-latce zarzut popełnienia kradzieży i przesłuchali ją w charakterze nieletniej sprawczyni czynu karalnego. Policjanci pracują teraz nad zatrzymaniem wspólnika dziewczyny. Oceną występku ulicznej złodziejki zajmie się teraz Sąd Rodzinny.
Przejażdżka za kratkiNa trzy miesiące tymczasowego aresztu trafił za kratki 24-letni Adrian O. mieszkaniec mińskiej gminy, który ma na koncie rozbój, krótkotrwałe użycie pojazdu i jazdę w stanie nietrzeźwości. Mężczyzna po tym jak zabrał volkswagena mieszkańcowi sąsiedniej miejscowości, jeździł nim dopóki nie zabrakło mu paliwa. Do domu wrócił autobusem, wprost w ręce policjantów z pionu kryminalnego. Grozi mu 12 lat więzienia.
|
Jeden z mieszkańców gminy Mińsk Mazowiecki podwoził swoim volkswagenem przygodnie poznanych mężczyzn. Jeden z pasażerów, z każdą minutą jazdy wykazywał coraz większą agresję. Grożąc pobiciem kierowcy, ukradł mu 20 złotych, a kiedy ten zatrzymał samochód, to przesiadł się na miejsce kierowcy, ruszył do przodu i uciekł.
Samochodowym zaborcą był 24-letni Adrian O. pochodzący z pobliskiej miejscowości. Mężczyzna jeździł do momentu, aż w aucie skończyło się paliwo. Adrian O. samochód z pustym bakiem porzucił w Dębem Wielkim.
W międzyczasie sprawą zajęli się policjanci z dochodzeniówki i kryminalni. Dowiedzieli się , że Adrian O. wraca do domu autobusem. Kiedy rozbójnik dojechał na miejsce, czekali już na niego stróże prawa. Mężczyznę obezwładniono i w kajdankach przewieziono do Komendy. Był pijany i miał prawie półtora promila alkoholu w organizmie. Kiedy wytrzeźwiał, trafił na przesłuchanie.
Adrianowi O. przedstawiono zarzut popełnienia rozboju, krótkotrwałego użycia prywatnego samochodu i jazdy w stanie nietrzeźwości. Mężczyznę na mocy postanowienia Sądu tymczasowo aresztowano na kolejne trzy miesiące. Grozi mu nawet 12 lat więzienia.
Podrabiany proszek, „lewy” spirytus i tytoń bez akcyzy
Policjanci z wydziału do walki z przestępczością gospodarczą odkryli kolejny proceder związany z podrabianiem markowych towarów. W tym przypadku chodziło między innymi o proszek do prania. Dariusz N. (l. 42), którego zatrzymano do tej sprawy rozszerzył swoją „działalność” o podrabiane alkohole i tytoń bez znaków skarbowych. Bilans tej akcji to ponad 400 litrów spirytusu rozcieńczonego alkoholu, półfabrykaty chemiczne służące do produkcji, 65 ćwierćkilogramowych opakowań tytoniu bez akcyzy oraz 40 dziesięciokilogramowych pudełek z podrabianym proszkiem do prania.
Policjanci z mińskiego wydziału do walki z przestępczością gospodarczą ruszyli kolejnym tropem nielegalnie wytwarzanych towarów. Prawie równocześnie wkroczyli na dwa adresy w Mińsku Mazowieckim i okolicach. Na pierwszy ogień poszedł garaż na peryferiach stolicy powiatu, gdzie znaleziono ponad 400 litrów spirytusu i rozrobionego już alkoholu, puste butelki, etykiety i kartony, w których kryło się 65 paczek z tytoniem, bez wymaganych znaków akcyzy.
W tym samym czasie policjanci wkroczyli na prywatną posesję na ternie mińskiej gminy, gdzie udaremniono załadunek podrabianego proszku do prania. Do policyjnego magazynu zabrano 40 dziesięciokilogramowych wiader z proszkiem, który oznaczono prawdopodobnie podrabianymi etykietami. Do depozytu trafiły też zwoje z etykietami markowego proszku. Policjanci zatrzymali właściciela „lewych” towarów. Okazał się nim 42-letni Dariusz N. Mężczyzna trafił do aresztu, a później na policyjne przesłuchanie. Dariusz N. usłyszał trzy zarzuty: nielegalnego rozlewania alkoholu wymaganej koncesji, posiadania wyrobów tytoniowych bez znaków skarbowych i usiłowania podrobienia markowego proszku.
Towary zabezpieczone przez Policję mogły trafiać na lokalne rynki, parkingi a nawet do małych punktów handlowych. Oferowanie towarów poniżej wartości rynkowej, już samo w sobie powinno być podejrzane. O każdej wątpliwości, warto w takiej sytuacji powiadomić Policję.
Wypadek ku przestrodze
Trudne warunki pogodowe, śliska nawierzchnia i padający ostatnio śnieg dezorientowały kierowców. Zimowa aura nie zawsze jest łaskawa dla właścicieli czterech kółek. Nie zawsze jednak to pogoda jest winna zdarzeniom drogowym. Ich częstotliwość zależy w dużej mierze od samych kierowców, od właściwego respektowania przepisów i ostrożnej jazdy. Policjanci ku przestrodze opowiedzą o wypadku drogowym, który miał miejsce w Mińsku Mazowieckim.
|
Tolerancja na drodze i kultura jazdy mają niewątpliwy wpływ na zachowanie się kierowców na drogach. O wymuszeniu pierwszeństwa przejazdu można powiedzieć tylko jedno, to złamanie drogowej normy i właściwego przepisu. Taka właśnie sytuacja miała miejsce późnym wieczorem /18.01.2010/ na skrzyżowaniu ulicy Spółdzielczej i Traugutta w Mińsku Mazowieckim, gdzie jeden z kierowców prawdopodobnie nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu, czym doprowadził do zderzenia z drugim autem.
Doszło tam do konfrontacji fiata z oplem. Pierwszym samochodem kierowała 32-letnia mieszkanka mińskiej gminy, drugim natomiast 28-latek z Latowicza. W wypadku poszkodowana została 6-letnia pasażerka fiata, która z ogólnymi obrażeniami ciała trafiła do jednego z warszawskich szpitali. Chwila nieuwagi jak widać wystarczy, żeby ludzkie życie i zdrowie zostało wystawione na próbę. Policjanci apelują o spokojną, rozważną, a przede wszystkim przewidywalną jazdę.
Pijana kobieta za kierownicą
Dzięki błyskawicznej reakcji kierowcy nissana, w którego uderzyła toyota, policjanci z ogniwa patrolowo interwencyjnego zatrzymali kierowcę, który odjechał z miejsca kolizji. Okazała się nim 40-letnia Aleksandra A. mieszkanka powiatu mińskiego. Kobieta miała prawie 2 promile alkoholu w organizmie. Na policyjnym przesłuchaniu dobrowolnie poddała się karze.
|
Oficer dyżurny przyjął pilne zgłoszenie dotyczące osobowej toyoty, która uderzyła w osobowego nissana w Budach Barcząckich. Kierowca feralnego samochodu uciekł z miejsca kolizji. Policjanci ruszyli w pościg za toyotą. Drogą radiową otrzymali dokładny opis uciekającego auta. Błyskawiczna akcja stróżów prawa zakończyła się na ulicy 1 PLM w Mińsku Mazowieckim. Radiowóz zablokował tam toyotę. Kiedy policjanci podeszli do samochodu i otworzyły się drzwi kierowcy, zobaczyli kobietę w średnim wieku. Była nią mieszkanka mińskiej gminy Aleksandra A. (l. 40). Kierowcę zbadano alkomatem, który tylko potwierdził wcześniejsze podejrzenia. Kobieta była pijana i miała prawie 2 promile alkoholu w organizmie.
Najbliższą noc spędziła w celi, a kiedy już wytrzeźwiała trafiła na przesłuchanie, gdzie usłyszała zarzut jazdy samochodem w stanie nietrzeźwości. Kobieta dobrowolnie poddała się karze grzywnie i zgodziła się z sankcją dwuletniego zakazu jazdy samochodem. Policjanci przypominają o karnych sankcjach, które grożą każdemu pijanemu kierowcy i rowerzyście.
Awanturnicy obezwładnieni w barze
Trzy zarzuty, w tym: naruszenia nietykalności, znieważenia policjantów i pobicia klienta jednego z barów w mińskiej gminie, usłyszało trzech mężczyzn wieku 32, 30 i 36 lat pochodzących z okolic Garwolina i Mińska Mazowieckiego. Mężczyźni po tym jak urządzili burdę w lokalu, zaatakowali klienta i policjantów, którzy przyjechali na interwencję. Prokurator zastosował wobec całej trójki policyjny dozór. Grożą im teraz nawet 3 lata więzienia.
Opisywane zajście miało miejsce sobotniej nocy, w jednym z barów na terenie mińskiej gminy. Trzech mężczyzn biesiadujących w lokalu zaczepiło i pobiło jednego z klientów. Zgłoszenie o burdzie trafiło do oficera dyżurnego, który wysłał na interwencję policjantów z ogniwa patrolowo-interwencyjnego.
Funkcjonariusze, którzy przyjechali na miejsce, próbowali uspokoić awanturujących się klientów, jednak ich polecenia trafiały w próżnię. W pewnej chwili pijani mężczyźni swoją agresję obrócili w kierunku stróżów prawa. Policjanci błyskawicznie obezwładnili napastników i założyli im kajdanki. „Krewkimi” biesiadnikami okazali się: Artur O. (l. 32), Jarosław O. (l. 30) i Arkadiusz F. (l. 36). Cała trójka trafiła do Komendy.
Tam zbadano ich alkomatem. Wszyscy byli pijani. Każdy z nich miał prawie dwa promile alkoholu w organizmie. „Barowe trio” po wytrzeźwieniu trafiło na przesłuchanie. „Awanturnicy” usłyszeli zarzut pobicia, naruszenia nietykalności i znieważenia. Na wniosek Policji, prokurator zastosował wobec potrójnych sprawców dozory. Mężczyznom grozi teraz odpowiedzialność karna, nawet trzech lat więzienia.
|
|
|
Siedmioro rannych w wypadku
Niebezpieczny wypadek miał miejsce w Budach Barcząckich. Doszło tam do zderzenia fiata seicento z oplem zafirą. Poszkodowanych w wypadku zostało w sumie siedem osób. Do szpitala zabrano obydwu kierowców i pięcioro pasażerów fiata, z czego czwórka to dzieci, z których najmłodsze miało 4 lata a najstarsze 14. Policjanci będą wyjaśniać wszystkie okoliczności tego wypadku, który powinien być noworoczną przestrogą, szczególnie teraz, kiedy panuje zima i jezdnia jest bardziej śliska.
Zbliżała się godzina osiemnasta. Jadący przez Budy Barcząckie fiat, prawdopodobnie w pewnej chwili zjechał na przeciwny pas ruchu i zderzył się z jadącym z naprzeciwka oplem zafirą. Oplem kierował 28-letni mieszkaniec Mrozów, a fiatem 48-latek z gminy Stanisławów. Obydwaj kierowcy trafili do szpitala na obserwację.
W fiacie jechało jeszcze pięciu pasażerów, 42-letnia kobieta i czwórka dzieci, w wieku od 4 do 14 lat. Kobieta po udzieleniu jej pomocy medycznej wróciła do domu, natomiast pozostali pasażerowie znaleźli się w placówkach zdrowia w Mińsku Mazowieckim i Warszawie. Dzieci doznały stłuczeń i złamań. Policjanci w dalszym ciągu wyjaśniają okoliczności tego zdarzenia. Od kierowców pobrano krew do badań na obecność alkoholu. Sprawa jest w toku.
Policjanci apelują o bardzo ostrożną jazdę, gdyż w tych warunkach pogodowych, jakie ostatnio panują, rozsądek i jazda z właściwą prędkością mogą uchronić kierowców przed przykrymi następstwami wypadków drogowych. Noworoczne zdarzenie, w którym rannych zostało siedem osób, powinno dać do myślenia, że bezpieczeństwo na drodze równa się zdrowiu.
|
|
|
Dwóch z narkotykami jednej nocy
Policjanci z ogniwa patrolowo interwencyjnego przy każdej publicznej interwencji, sprawdzają szczególnie młodych ludzi, czy ci nie ukrywają przy sobie narkotyków. Ostatniej nocy w ręce mińskich stróżów prawa wpadło dwóch mężczyzn, każdy w inny sposób i w różnych okolicznościach.
Minęła już godzina 22. Policjanci z prewencji wyruszyli sprawdzić podejrzany samochód, który zaparkował na jednej z ulic w centrum Mińska Mazowieckiego. Funkcjonariusze podejrzewali, że mężczyźni, którzy pojawili się, przy zaparkowanym tam samochodzie, ukrywają narkotyki. Policjanci dotarli na miejsce, a snop światła z reflektorów radiowozu oświetlił dwie męskie postacie. Widok umundurowanych policjantów najwidoczniej zaskoczył „młodzieńców”. Po chwili okazało się, co było przyczyną zdenerwowania jednego z legitymowanych. W kieszeni bluzy, którą miał na sobie Jarosław C. (l. 22) znaleziono dilerkę z marihuaną. Narkotyk zbadano testerem i zabrano do depozytu. Jarosław C. noc spędził w areszcie. Dzisiaj usłyszał już zarzut nielegalnego posiadania środków odurzających. Mężczyzna ten dobrowolnie poddał się karze pół roku więzienia w zawieszeniu na 2 lata i wysokiej tysiączłotowej grzywnie.
Podczas służby kolejnego patrolu, już po północy, „narkotykową wpadkę” zaliczył Jarosław G. (l. 21) mieszkaniec mińskiej gminy. Policjanci znaleźli mężczyznę leżącego na chodniku przy ulicy Piłsudskiego. Był tak pijany, że nie mógł utrzymać równowagi. Funkcjonariusze przy nim też znaleźli dilerkę z marihuaną. Zanim trafił do celi zbadano go alkomatem. Miał prawie półtora promila alkoholu w organizmie. Jarosław G. jeszcze trzeźwieje. W ciągu najbliższych godzin usłyszy zarzut ukrywania przy sobie prochów. Policjanci zapowiadają, że w dalszym ciągu będą dokładnie kontrolować w poszukiwaniu narkotyków.
Powyższą relację uzupełnia rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Siedlcach, Krystyna Gołąbek: - W pierwszy dzień świąt mężczyzna był w dyskotece „Reaktor” w Janowie. W pewnym momencie na dyskotece doszło do bójki, w której również uczestniczył Mariusz P. Wtedy zareagowali pracownicy ochrony: wyprowadzili młodego człowieka z pomieszczenia. Dziewiętnastolatek pobiegł w nieznanym kierunku. Dopiero następnego dnia policja odnalazła go na polu. Wezwany na miejsce zdarzenia lekarz stwierdził, że dziewiętnastolatek zmarł wskutek wychłodzenia organizmu. Zwłoki denata zostaną poddane sekcji. Prokuratura podjęła szeroko zakrojone działania zmierzające do wyjaśnienia przyczyn tragicznej śmierci młodego człowieka.
Ty też możesz pomóc NIE DAJ IM ZAMARZNĄĆ
Pogodowa aura codziennie przynosi jakieś niespodzianki. Kolejne dni pełne będą obfitych opadów śniegu i niskich temperatur. Należy wziąć sobie do serca ważną uwagę, że nagły spadek temperatury może mieć zgubny wpływ na zdrowie i życie człowieka. Warto tu pamiętać o osobach starszych, nieporadnych, potrzebujących ciągłej opieki i pomocy, a przede wszystkim bezdomnych, który własnego dachu nad głową nie mają. Każdy zainteresowany pomocą – osoba bezdomna, potrzebująca wsparcia oraz każdy, kto wie o takiej osobie – może zadzwonić pod bezpłatną całodobową infolinię – tel. 987. Warto też powiadomić jednostkę Policji pod numerem 997 lub 112.
|
Nie mam roku, żeby zimno nie okazało się zgubne dla osoby bezdomnej, chorej lub nieporadnej. Dlatego warto zainteresować się tym co dzieje się wokół nas, czy nie mamy sąsiada, który żyje samotnie i potrzebuje wsparcia, odrobiny ciepła na zimę, czy też spotkamy staruszkę, która ma problemy z poruszaniem się o własnych siłach, czy też zobaczymy bezdomnego, który szuka ciepłego kąta. Tym wszystkim osobom warto pomóc, podać dłoń i starać się zrobić wszystko aby nie dopuścić do tragedii.
Można informować Policję, również mińską o każdy przypadku osoby, która wymaga pomocy. Policjanci pomogą skontaktować się z noclegownią czy też jadłodajnią, poradzą też do jakiej instytucji społecznej można zwrócić się o bezpośrednią pomoc. Na potrzeby akcji zapobiegającej bezdomności uruchomiono bezpłatny numer 987 czynny cała dobę. Wszelkie sygnały o osobach nieporadnych można też kierować zarówno do mińskiej Komendy, jak i każdej jednostki Policji w kraju. Nie odwracajmy głowy od ludzkiego nieszczęścia, tylko pomóżmy tym którzy od nas wsparcia potrzebują.
Grudniowe spotkania z mińską drogówką
Przeszło 300 uczniów ze szkół podstawowych i gimnazjów w całym powiecie mińskim spotkało się na prelekcjach organizowanych przez mińską drogówkę. Projekcje filmu „Szanuj Swoje Życie”, odblaski, kodeksy i kaski rowerowe rozdawał uczniom prelegent z mińskiej Komendy starszy sierżant Zbigniew Kołak. Policjant starał się przekazać młodzieży jak najwięcej wskazówek, aby ich droga do szkoły była bezpieczna.
Policjanci z wydziału ruchu drogowego kultywują tradycję spotkań z młodzieżą już od wielu lat. Głównym tematem policyjnych wizyt w szkołach są konsekwencje i skutki zdarzeń drogowych oraz wskazówki i rady mówiące jak młodzież może tych zagrożeń unikać. Poziom prelekcji jest zawsze wysoki., okraszony filmowymi projekcjami, prezentacjami i gadżetami dla młodzieży.
Z edukacyjną misją w tym roku szkolnym do podstawówek i gimnazjów docierał jeden z najbardziej doświadczonych policjantów pracujących w drogówce, starszy sierżant Zbigniew Kołak. Dzięki doświadczeniu zdobytemu podczas swojej służby i niezwykłej aparycji i komunikatywności, ów stróż prawa prowadził wiele ciekawych spotkań. W Siennicy spotkał się z 60 uczniami, w Starogrodzie z 70-osobową grupą uczniów, później z 40-osobową grupą wychowanków świetlicy w szkole podstawowej przy ulic Dąbrówki, a także z 90 uczniami podstawówki w Janowie oraz 40-stką gimnazjalistów z Jakubowa.
Zbigniew Kołak starał się znaleźć czas dla wszystkich, którzy zwrócili się o taką prelekcję. Policjant był ciepło przyjmowany w każdej szkole, a uczniowie z zapartym tchem słuchali wykładów na temat bezpieczeństwa. Kolejne spotkania z młodzieżą odbędą się już w Nowym Roku, a policyjna misja edukacji szkolnej będzie dalej prowadzona z równym zaangażowaniem, tak jak do tej pory.
ISKRY w akcji
Policjanci z mińskiej drogówki dysponują obecnie ręcznymi miernikami prędkości najnowszego typu ISKRA-1, niezwykle poręcznymi, umożliwiającymi odczytanie prędkości pojazdu nawet z odległości 800 metrów. Ten nowoczesny sprzęt trafił do mińskiej Komendy, dzięki pomocy lokalnych samorządów. Trzy egzemplarze, którymi pracują stróże prawa zakupiono ze środków Urzędu Gminy i Urzędu Miasta Mińsk Mazowiecki. Dzięki temu policjanci mają teraz mobilny i nowoczesny sprzęt.
Pomoc lokalnych samorządów od kilku lat jest nieoceniona. Dzięki środkom przekazywanym przez miasta i gminy możliwe jest ciągłe unowocześnianie i wymiana sprzętu techniki policyjnej, jakim dysponują policjanci z mińskiej Komendy. Jednym z ostatnich nowoczesnych rozwiązań, jakie trafiło w ręce stróżów prawa, są ISKRY ręczne mierniki prędkości, na zakup których środki finansowe przekazały dwa urzędu: mińskiej Gminy i Miasta Mińsk Mazowiecki. Ten nowoczesny, pełen nowych rozwiązań sprzęt trafił do Komendy na przełomie ostatnich kilku miesięcy.
Funkcjonariusze chwalą sobie zalety tych najmniejszych, w takiej kategorii stawiane jest to urządzenie, radarów na świecie. Nie tylko wielkość jest zaletą tego sprzętu. Parametry urządzenia świadczą dobitnie o jego przydatności. Prędkość zbliżającego się pojazdu można już zmierzyć z odległości 800 metrów. Policjanci z drogówki są zadowoleni z nowego sprzętu, który jest wielokrotnie wykorzystywany w czasie służb patrolowych na trasach komunikacyjnych przebiegających przez powiat miński.
Policjanci z drogówki kilka dni temu przeprowadzili działania z „Iskrami”, skierowane na przeciwdziałania największej drogowej patologii, czyli jazdy z nadmierną prędkością. Patrol drogówki wyposażony w Iskry pojawił się najpierw w Choszczówce Stojeckiej, a później w Ładzyniu. W ciągu kilkunastu minut na wiązkę radaru wpadło kilka samochodów, z których widoczne na zdjęciach dwa auta pędziły w terenie zabudowanym z kilkadziesiąt kilometrów na godzinę większą prędkością niż dozwolona. Kontrole kończyły się mandatami kilkusetzłotowymi i oczywiście karnymi punktami.
Tego dnia było mroźno i ślisko na drogach, a te dwa przypadki świadczą o tym ,że nie wszyscy kierowcy jeżdżą z rozsądkiem i przekraczają dozwoloną prędkość. ISKRY sprawdzą się jeszcze nie raz, tymczasem policjanci apelują o przestrzeganie przepisów, bo czyż nie lepiej mieć czyste konto punktowe i finansowe. Należy też pamiętać, że jazda z dozwoloną prędkością to wyznacznik bezkolizyjnej i bezwypadkowej jazdy.
|
|
| ||||||||
|
|
|
Bez prawa jazdy, na czerwonym świetle przez przejazd kolejowy
Pijacki rajd Patryka B. (l. 23) zakończył się w policyjnym areszcie. Ten młody kierowca, pomimo wyroku sądu zakazującego mu jazdę samochodem, wsiadł pijany za kierownicę, wioząc dwójkę kilkuletnich chłopców. Mało tego mężczyzna na czerwonym świetle wjechał na strzeżony przejazd kolejowy a następnie próbował uciec przed policjantami. Nie udało się, kierowcę zatrzymano i przewieziono do aresztu. Miał prawie 3 promile alkoholu w organizmie.
|
Pijani za kierownicą to niebezpieczna plaga na drogach, nie tylko powiatu mińskiego, ale i całego kraju. Pozbawieni świadomości odpowiedzialnej jazdy, zamroczeni alkoholem, są niejednokrotnie sprawcami wypadków drogowych. Zdarzeń tym bardziej tragicznych, kiedy sieją oni śmiertelne żniwo wśród dzieci. Dzięki policyjnym kontrolom udaje się nie dopuścić do wielu niebezpiecznych zachowań na drodze. Ty samym uratować nie tylko dzieci, ale też dorosłych.
Taka właśnie sytuacja miała miejsce w Barczącej w gminie Mińsk Mazowiecki. Policjanci z drogówki pojechali tam na miejsce kolizji drogowej. Kiedy już byli na miejscu i zajęli się załatwieniem zlecenia, zobaczyli seata toledo, który wjechał nagle na torowisko. Nie byłoby w tym nic dziwnego, bo akurat w tym miejscu jest wydzielony przejazd kolejowy, gdyby nie sposób w jaki mężczyzna pokonał tory. Samochód wjechał na czerwonym świetle, ominął opuszczone zapory i przyspieszył. Policjanci z drogówki ruszyli w pościg za piratem drogowym.
W błyskach świateł i przy dźwięku policyjnej syreny, stróże prawa pędzili za uciekinierem. W pewnym momencie kierowca seata zwolnił, zahamował i wyskoczył z samochodu. Mężczyzna zaczął uciekać pobliskim polem. Nie miał jednak szans z doświadczonymi funkcjonariuszami, którzy po kilkudziesięciu metrach skutecznie go dogonili i obezwładnili.
Piratem drogowym okazał się 23-letni Patryk B. mieszkaniec mroziańskiej gminy. Po zbadaniu alkomatem okazało się, że ma on prawie 3 promile alkoholu w organizmie. Mężczyznę dokładnie sprawdzono w policyjnych bazach danych. Wyszło na jaw, że to nie była jego pierwsza pijacka przejażdżka. Ostatnią wpadkę Patryk B. zaliczył w wakacje. Zgodnie z sądowym zakazem stracił wtedy prawo jazdy na 2 lata.
Teraz mężczyzna nie jechał sam. W samochodzie siedziało jeszcze dwóch małych chłopców, w wieku 2 i 4 lat. Strach pomyśleć, co mogłoby się stać, gdyby ta podróż z „takim kierowcą” trwała dalej. Dzieci przekazano rodzinie, a Patryka B. zabrano do aresztu. Kiedy wytrzeźwiał, przedstawiono mu zarzut jazdy samochodem po alkoholu. Patryk B. dobrowolnie poddał się karze pół roku więzienia w zawieszeniu na 2 lata. Do listy kar doszła jeszcze grzywna i sądowy zakaz, tym razem na 3 lata.
Policjanci konsekwentnie eliminują z ruchu zagrożenia w postaci pijanych kierowców. Słowa podziękowania należą się kierowcom, którzy akurat nie w tym, ale w innych przypadkach nie tolerują pijackich zachowań na drodze, telefonują do Komendy, a nawet sami zatrzymują „piratów drogowych”.
Przykład Patryka B. powinien dać do myślenia jego niechlubnym „naśladowcom”, jak widać niewiele trzeba, żeby skrzywdzić innych, a najgorsze jest to, że przez brak odpowiedzialności i rozsądku, mogą ucierpieć dzieci. Dlatego policjanci apelują i przypominają:
PIŁEŚ-NIE JEDŹ, BO MOŻESZ NARAZIĆ LUDZKIE ŻYCIE ! ! !
Perypetie z marihuaną
Policjanci z ogniwa patrolowo-interwencyjnego, wydziału do spraw nieletnich i patologii, kryminalni i dzielnicowi, zorganizowali wspólne działania, zmierzające do ograniczania narkotykowej patologii. Podczas nocnej akcji stróże prawa kontrolowali głównie młode osoby, pod kątem posiadania prochów. Okolice barów, pubów, skwerów i dyskotek, osiedli, stały się miejscem policyjnych działań. W czasie drobiazgowej kontroli udało się znaleźć narkotyki. Marihuanę pod jedną z dyskotek w mińskiej gminie próbował ukryć przed policjantami 18-letni Bartosz T. z Węgrowa. Trafił do aresztu, a później na przesłuchanie. Przyznał się do nielegalnego posiadania narkotyków i dobrowolnie poddał się karze. To nie koniec policyjnych działań. Policjanci zaostrzą kontrole, których w najbliższym czasie będzie jeszcze więcej.
Pomogli zatrzymać przestępcę
Prawdziwie obywatelska postawa jednej z mieszkanek mińskiej gminy, która dzielnie broniła sie przed atakiem „rozbójnika” który chciał ukraść jej torebkę, a później błyskawiczna reakcja jej męża, który ujął złoczyńcę, przyczyniły się do zatrzymania przestępcy. „Rozbójnikiem” okazał się 24-letni Paweł G. mieszkaniec gminy Mińsk Mazowiecki. Mężczyźnie grozi teraz 12 lat więzienia. Prokurator objął go już policyjnym dozorem.
|
Był już późny wieczór, na jednej z ulic w mińskiej gminie miały za chwilę rozegrać sie dantejskie sceny. Do kobiety wracającej do domu z pracy podbiegł młody mężczyzna. Jego celem się torebka, którą próbował wyrwać. Rzucił się na kobietę. Ta jednak skutecznie odpierała brutalny atak napastnika, zawzięcie broniąc swojej własności. „Rozbójnikowi” nie udało się zabrać kobiecie torebki, złapał jedynie reklamówkę, która spadła na ziemię w czasie szamotaniny i uciekł.
Bezbronna ofiara ulicznego przestępcy szybko dobiegło do domu. Ofiarny mąż słysząc od zdenerwowanej żony co jej się przydarzyło, bez chwili zastanowienia ruszył za napastnikiem. Błyskawicznie dogonił go, ujął i obezwładnił. Mężczyznę przekazał interweniującym policjantom. „Rozbójnikiem” okazał się 24-letni Paweł G. mieszkaniec mińskiej gminy. Mężczyźnie przedstawiono zarzut usiłowania popełnienia rozboju, natomiast prokurator zastosował wobec niego policyjny dozór. Pawła G. czeka jeszcze karna rozprawa. Grozi mu nawet 12 lat więzienia.
Słowa uznania należą się napadniętej kobiecie, która pomimo impasowej sytuacji, w której znalazła się tego wieczoru, zdenerwowania i strachu, zachowała zimną krew. Właściwą reakcją wykazał się też mąż napadniętej kobiety, który nie dopuścił do ucieczki napastnika, który przecież mógł jeszcze kogoś napaść tego wieczoru.
Poszukiwacze ustalili tożsamość
Policjanci na codzień zajmujący się identyfikowaniem osób zaginionych, po ponad dobie żmudnej pracy, odkryli tożsamość mężczyzny śmiertelnie potrąconego przez ciężarówkę na odcinku krajowej 50-tki w Ładzyniu. Denatem okazał się Władysław J. 67-letni mieszkaniec mińskiej gminy. W dalszym ciągu policjanci wyjaśniają okoliczności tego tragicznego wypadku.
| |
25 listopada, około godziny 21:15 na odcinku krajowej 50-tki w Ładzyniu, w nieustalonych jeszcze do końca okolicznościach miało miejsce potrącenie starszego mężczyzny. Kierowca ciężarowego auta, które uderzyło w pieszego był trzeźwy. Mężczyzna poniósł śmierć na miejscu. Policjantom nie udało się wstępnie zidentyfikować denata, który nie miał przy sobie żadnych dokumentów. W takiej sytuacji do sprawy włączyli się specjaliści od identyfikacji osób zaginionych.
Funkcjonariusze rozpoczęli działania poszukiwawcze, które naprowadziłyby ich na trop rodziny zmarłego tragicznie mężczyzny. W miejscowości, w której doszło do wypadku nikt go nie rozpoznawał. Kryminalni odwiedzili kilku okolicznych sołtysów, którzy też nie potrafili zidentyfikować denata. Podobnie było z mieszkańcami. Nikt nie wiedział kim jest denat.
Nowe światło na sprawę po kilkunastu godzinach żmudnej pracy rzucił personel jednego ze sklepów spożywczych w mińskiej gminie. Mężczyzna do złudzenia przypominał klienta, który przychodził na zakupy. Policjanci poszli dalej tym tropem i w końcu odnaleźli rodzinę zmarłego. Działania trwały ponad dobę i zakończyły się ustaleniem tożsamości denata. Okazał się nim Władysław J. 67-letni mieszkaniec gminy Mińsk Mazowiecki.
W dalszym ciągu w tej sprawie toczy się śledztwo. Policjanci rekonstruują przebieg wypadku, w którym zginął mężczyzna i wyjaśniają wszystkie okoliczni tego tragicznego zdarzenia.
Śmiecił w lesie
Policjanci z ogniwa patrolowo-interwencyjnego wpadli na trop jednego z mieszkańców mińskiej gminy, który urządził sobie wysypisko śmieci w chmielewskim lesie. Policjanci zidentyfikowali sprawcę wykroczenia po dokumentach, które wyrzucił razem z odpadkami. Jakież było zdziwienie rodziny, kiedy do drzwi zapukali umundurowani stróże prawa. Mężczyzną zaśmiecającym las okazał się 47-letni Andrzej P. który dobrowolnie poddał się karze i zobowiązał się do sprzątnięcia nielegalnego wysypiska.
Zaśmiecanie lasów to wykroczenie, za które można otrzymać nawet tysiąc złotych mandatu karnego, a odpowiadając przed sądem można narazić się nawet na 5 tysięcy złotych grzywny. Policjanci podobnie jak inne służby interweniują, w każdym przypadku powiadomienia organów ścigania o takim procederze.
Ostatnie takie wezwanie odebrali policjanci z ogniwa patrolowo-interwencyjnego, którzy pojechali sprawdzić nielegalne wysypisko w Chmielewie. Okazało się, że że po obydwu stronach polnej drogi, w leśnym zagajniku leżą odpadki, nieczystości i śmieci. Okoliczni mieszkańcy, którzy powiadomili policjantów byli zbulwersowani takim zachowaniem. Funkcjonariusze przeszli się wzdłuż nielegalnego wysypiska. W pewnej chwili jeden z patrolowców, zauważył dokument wystający z góry śmieci, a na nim......adres, całkiem niedaleki, bo z pobliskiej gminy.
Policjanci przeczuwali, że sprawa jest już bliska rozwiązaniu. Funkcjonariusze pojechali do domostwa widniejącego na dokumencie. Domownicy nie kryli zdziwienia i wstydu zarazem, bo okazało się, że śmieci pochodzą właśnie z tego gospodarstwa. Na policyjne przesłuchanie trafił „twórca” leśnego wysypiska 47-letni Andrzej P. który odpowiedział za zaśmiecanie lasu. Mężczyzna dobrowolnie poddał się karze i zobowiązał się sprzątnąć śmieci, które zostawił w lesie.
|
|
„Prochy” spod dyskoteki
Zabezpieczone dilerki z marihuaną i zatrzymane trzy osoby, przy których znaleziono narkotyki to efekt działań kryminalnych i prewencjuszy pod jedną z dyskotek w mińskiej gminie. Zarzuty nielegalnego posiadania środków odurzających usłyszeli Dominik O. (l. 19), Patryk O. (l. 17) i Tomasz M. (l. 19). Pierwszych dwóch dobrowlnie poddało się karom grzywny, trzeci natomiast odpowie przed sądem karnym. Grożą mu 3 lata więzienia.
|
W ostatni weekend 7/8 listopada policjanci z Mińska Mazowieckiego prowadzili działania kontrolno-prewencyjne pod hasłem „Bezpieczne Imprezy”. W ramach tej akcji więcej patroli policyjnych pojawiło się w okolicach dyskotek, pubów i innych lokali rozrywkowych. Takim miejsce policyjnych działań stała się jedna z dyskotek w mińskiej gminie.
Na dyskotekowym parkingu pojawili się nieumundurowani funkcjonariusze i policjanci z ogniwa patrolowo-interwencyjnego. Stróże prawa bacznie obserwowali młodzież wychodzącą przed dyskotekę. W pewnej chwili zauważyli trzech młodych mężczyzn, którzy nerwowo rozglądali się dookoła. Policjanci postanowili sprawdzić, czy przypadkiem nie ukrywają oni przy sobie narkotyków. Przeczucia nie myliły stróżów prawa. Przy mężczyznach znaleziono dilerki z marihuaną. Sprawdzono też samochód, którym przyjechali. Tam również były „prochy”.
Cała trójka zamiast wrócić na dyskotekę, pojechała radiowozem do Komendy. Najbliższą noc w areszcie spędziło dwóch 19-latków Dominik O. i Tomasz M. oraz ich młodszy 17-letni kolega Patryk O. Kolejnego dnia wszyscy usłyszeli zarzut nielegalnego posiadania środków odurzających. Nie dość, że zapłacą wysokie grzywny, to jeden z nich odpowie jeszcze przed sądem karnym.
27 października w Tartaku nieznani sprawcy włamali się do jednej z firm telekomunikacyjnych skąd zabrali 40 metrów specjalistycznego kabla łączności kolejowej. Straty oszacowano na 15 tys. zł.
Potrącił na śmierć i uciekł
Trzy miesiące tymczasowego aresztowania orzekł sąd wobec 52-letniego Mariusza S. mieszkańca Mińska Mazowieckiego, który potrącił tico 57-letniego mieszkańca Targówki. Pieszy zmarł w szpitalu w wyniku odniesionych obrażeń. Kierowca nie zatrzymał się, nie udzielił pomocy i odjechał z miejsca wypadku. Grozi mu teraz 8 lat więzienia.
|
Sprawa miała swój początek 28 października, w późnych godzinach wieczornych w Budach Barcząckich. Nieznany wtedy jeszcze samochód uderzył mężczyznę, 57-letniego mieszkańca sąsiedniej miejscowości. Kierowca nie zatrzymał się i odjechał z miejsca potrącenia. Pogotowie zabrało do szpitala poszkodowanego mężczyznę, który nie przeżył jednak konfrontacji z autem. Mężczyzna zmarł w szpitalu.
Rozpoczęło się śledztwo. Policjanci wiedzieli, że liczy się każda godzina w namierzeniu sprawcy i feralnego samochodu. Krok po kroku odkrywali kolejne elementy i rekonstruowali przebieg wypadku. Najpierw zidentyfikowali samochód, który tej nocy siał postrach na drodze. Było to osobowe daewoo tico Zatrzymanie kierowcy było tylko kwestią czasu.
W końcu trafił do aresztu sprawca śmiertelnego wypadku. Okazał się nim 52-letni Mariusz S. mieszkaniec Mińska Mazowieckiego. Mężczyzna trafił przed oblicze prokuratora, który przedstawił mu zarzut spowodowania śmiertelnego wypadku. Po przesłuchaniu zajął się nim sąd, który zastosował wobec „pirata drogowego” trzy miesiące tymczasowego aresztu. Mariuszowi S. grozi teraz 8 lat więzienia.
Zderzenie w Stojadłach
W sobotę 31.10.2009 r. około godziny 15:00 w Stojadłach na skrzyżowaniu ulicy Kołbielskiej z drogą nr 50, zderzyły się ze sobą citroen i ford. Do szpitala na obserwację trafiły dwie kobiety, które były pasażerkami w citroena. Prawdopodobną przyczyną tego wypadku mogło być nieudzielenie pierwszeństwa przejazdu przez jednego z kierowców.
Sprzedawał narkotyki nieletnim
Kryminalni z Mińska Mazowieckiego zatrzymali 17-letniego mińszczanina Marcina W, którego od dłuższego czasu podejrzewali, że ma kontakt ze środowiskiem dilerów i sprzedaje narkotyki osobom nieletnim. 17-latek usłyszał zarzut udzielania „prochów” uczniom jednej ze szkół w mińskiej gminie. Prokurator zastosował wobec niego policyjny dozór. Czeka go sprawa karna.
Policjanci z wydziału kryminalnego sukcesywnie „depczą po piętach” dilerom i handlarzom środkami odurzającymi. Zaangażowanie stróżów prawa w zwalczanie tej patologii, skutkuje licznymi zatrzymaniami osób powiązanych z „narkobiznesem”. Kryminalni praktycznie w każdym miesiącu zatrzymują osoby, u których znajduje się narkotyki. Są to jednak sprawy trudne, wymagające od policjantów setek godzin analitycznej pracy.
Dzięki takiemu właśnie zaangażowaniu policjantów z Mińska Mazowieckiego, udało się zebrać materiały potwierdzające, że jeden z młodych mińszczan 17-leni Marcin W. na przełomie ostatnich kilku miesięcy sprzedawał marihuanę niepełnoletnim uczniom jednej ze szkół, na terenie mińskiej gminy. W końcu trafił w ręce kryminalnych. Mężczyźnie przedstawiono zarzut udzielania środków odurzających osobom małoletnim. Marcina W. czeka jeszcze karna rozprawa. Grozi mu kara do 10 lat więzienia.
20 października w miejscowości Janów – Walerianów, gm. Mińsk Mazowiecki, na drodze Nr 2 samochód ciężarowy z naczepą marki Volvo przewożący kwas tereftalowy – PTA zjechał do rowu i przewrócił się na bok. W wyniku wypadku poszkodowany został pasażer pojazdu.
W nocy z 19 na 20 października nieznany sprawca ukradł zewnętrzne lusterko z jednej z ciężarówek zaparkowanych na parkingu w Grębiszewie. Straty oszacowano na 1 000 zł.
Zniszczył auto, bo kierowca zwrócił mu uwagę
Zarzut umyślnego uszkodzenia samochodu, usłyszał 31-letni Mariusz A. mieszkaniec mińskiej gminy, który za zwrócenie mu uwagi klaksonem, uszkodził lampę i zderzak w osobowej skodzie. Mężczyzna zobowiązał się do naprawienia szkody, a w ramach kary ograniczenia wolności, której poddał się na przesłuchaniu, będzie pracował społecznie po 20 godzin w miesiącu.
Jeden z mieszkańców mińskiej gminy jechał swoją skodą ulicą Mazowiecką w Targówce. W pewnej chwili zobaczył mężczyznę, który szedł po ulicy. Chcąc zwrócić mu uwagę, żeby zszedł z jezdni, nacisnął klakson. Lecz to zamiast dać sygnał do opuszczenia ulicy, wyraźnie rozsierdziło mężczyznę, który zamachnął się nogą i uderzył w samochód, niszcząc zderzak i reflektor.
O wandalu dowiedzieli się policjanci z ogniwa patrolowego, którzy ruszyli za nim w pościg. Mężczyznę obezwładniono, zatrzymano i zabrano do policyjnego aresztu. „Niszczycielem” okazał się 31-letni Mariusz A. mieszkaniec mińskiej gminy. Zanim upłynęło 48 godzin, Mariusz A. usłyszał zarzut umyślnego uszkodzenia samochodu. „Wandal” dobrowolnie poddał się karze ograniczenia wolności w postaci 20 godzin prac społecznych przez kolejne 4 miesiące.
Zatrzymano sprawcę śmiertelnego pobicia
Intensywnie prowadzone działania mińskich kryminalnych zakończyły się zatrzymaniem Przemysława M. 17-letniego mieszkańca mińskiej gminy, który pobił 48-letniego mieszkańca jednej z podmiejskich miejscowości. Zdarzenie było o tyle tragiczne, że pobity mężczyzna zmarł. Przemysław M. trafił do aresztu na najbliższe trzy miesiące.
Policjanci z wydziału kryminalnego próbowali rozwikłać zagadkę śmierci 48-letniego mieszkańca mińskiej gminy. Próbowano odtworzyć ostatnie godziny jego życia, po tym jak policjanci założyli, że mógł paść ofiarą pobicia. Jeden ze śladów wiódł do 17-letniego Przemysława M, który mógł mieć związek ze śmiercią mężczyzny.
Kryminalni przeprowadzili udana akcję zatrzymania Przemysława M. Do rozwiązania sprawy włączyli się śledczy z prokuratury i policjanci z „dochodzeniówki”. Ostatecznie Przemysławowi M. przedstawiono zarzut spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, który skutkował śmiercią denata. Na wniosek policji i prokuratury, sąd zastosował wobec „oprawcy” trzy miesiące tymczasowego aresztu. Śledztwo jest w dalszym ciągu w toku. Sprawę prowadzi mińska prokuratura.
„Zbój” w masce
Policjanci z Mińska Mazowieckiego prowadzą sprawę dwóch zagadkowych napadów na starsze kobiety, które miały miejsce 26 września między godziną 16:30 a 16:50 na drodze w kompleksie leśnym pomiędzy Klukami, Iłówcem i Gliniakiem. Sprawca ukrywał swoją twarz za dwubarwną papierową maską koloru białego i czarnego. Mężczyzna obezwładnił swoje ofiary i ukradł im portfele. Kryminalni liczą na każdy sygnał w tej sprawie. Policjanci dyżurują pod numerami telefonów: (025) 759 72 00, (025)759 72 64 lub 34 oraz 112 i 997.
Zagadkową sprawą zajęli się kryminalni i dochodzeniowcy z Mińska Mazowieckiego. Policjanci próbują namierzyć „rozbójnika” który napadł tydzień temu na dwie starsze kobiety, pochodzące z mińskiej gminy. Mężczyzna mógł mieć około 25-30 lat, był szczupłej budowy ciała, miał krótkie włosy koloru ciemny blond. Miał na sobie spodnie jeansowe, ciemną koszulę i ciemny sweter. Mężczyzna miał na twarzy maskę , prawdopodobnie wykonaną z papieru, w kolorze białym i czarnym.
Jednym z jego celów była 77-letnia kobieta. Napastnik zaatakował rowerzystkę, przewrócił na ziemię, wyciągnął z torebki portfel i uciekł. W tym samym czasie zaatakował jeszcze raz, tym razem 70-latkę. Działał podobnie jak wcześniej. Kiedy zdobył portfel, salwował się ucieczką. Pomimo podjętych przez stróżów prawa działań, nie udało się zatrzymać „rozbójnika”.
Funkcjonariusze pracują jednak dalej, aby ustalić personalia zamaskowanego sprawcy. Kryminalni i dochodzeniowcy prowadzący tą sprawę liczą na każdy sygnał o sprawcy napadów. Wszystkie informacje w tej sprawie można przekazywać telefonicznie oficerowi dyżurnemu (025) 759 72 00, 112 i 997 i bezpośrednio policjantom z wydziału kryminalnego (025) 759 72 64 lub 34.
Okradziono bar
W nocy z 2 na 3 września z jednego z barów w Janowie k/Mińska Mazowieckiego nieznani sprawcy ukradli trzy automaty do gier, papierosy i alkohol. Straty oszacowano na kwotę 80 000zł.
Wandale z altanki
Pół roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata, to kara jakiej poddał się 17-latek Łukasz W. mieszkaniec mińskiej gminy, który zniszczył altankę na boisku szkolnym w Hucie Mińskiej. „Wandal” miał też 16-letniego wspólnika, który za niszczycielski występek odpowie przed Sądem Rodzinnym. Policjanci przypominają, że polskie prawo surowo ocenia tego typu zachowania.
Na boisko szkolne w Hucie Mińskiej przyszli nieznani Policji wandale. O ich obecności świadczyła zawalona altanka. Wyjaśnieniem sprawy zajęli się dzielnicowi i kryminalni z mińskiej Komendy. Sprawa okazała się niezwykle prosta, a sprawców nie trzeba było daleko szukać. Okazali się nimi młodzi mieszkańcy jednej z okolicznych miejscowości. Z policyjnych typowań wyszlo jednoznacznie, że są to 17-letni Łukasz W. i jego 16-letni kolega. „Wandale” przyznali się do niszczenia szkolnego mienia. Starszy z nich po tym jak usłyszał policyjny zarzut, dobrowolnie poddał się karze pół roku więzienia w zawieszeniu na 3 lata. Młodszy natomiast będzie tłumaczył się przed Sądem Rodzinnym.
Uciekał w kierunku hurtowni alkoholi
Intuicja czy przypadek, a może po prostu strach przed policyjną obławą, sprawił że pijany kierowca Robert W. staranował ogrodzenie w jednej z podmiejskich hurtowni alkoholi. Mężczyzna miał ponad 2 promile alkoholu w organizmie. Robert W. odpowie teraz przed sądem. Grozi mu utrata prawa jazd, sądowy zakaz i wysoka grzywna.
Minęło południe, policjanci z ogniwa patrolowo interwencyjnego otrzymali pilne zgłoszenie od oficera dyżurnego. W Stojadłach miał pojawić się na drodze czerwony ford, za kierownicą którego jechał prawdopodobnie pijany mężczyzna. Mundurowi natychmiast wyjechali sprawdzić informację. Do akcji pościgowej włączyli też dzielnicowi.
Samochód namierzono w Stojadłach. Auto niebezpiecznie zygzakowało na trasie. Policjanci postanowili zatrzymać samochód do kontroli. Kierowca feralnego auta, na widok radiowozu przyspieszył i raptownie skręcił na teren jednej z firm zajmujących się dystrybucją alkoholi. Policyjne radiowozy ruszyły za uciekinierem. Kierowca forda stracił panowanie nad autem i uderzył w ogrodzenie. Po chwili był już obezwładniony.
Mężczyzna miał problemy z utrzymaniem równowagi. Po badaniu alkomatem okazało się co tak naprawdę zaburza jego psychofizyczność. Kierowca auta, a był nim 26-letni mieszkaniec Wiązownej Robert W, miał w organizmie ponad 2 promile alkoholu. Mężczyzna trafił do aresztu, a jego auto na parking. Robert W. kiedy wytrzeźwiał usłyszał zarzut kierowania samochodem w stanie nietrzeźwości. Teraz czeka go sprawa karna.
Pijany kierowca potrącił małą dziewczynkę
Na trzy miesiące tymczasowego aresztu trafił do zakładu karnego 56-letni Janusz Z. mieszkaniec mińskiej gminy, który potrącił samochodem dwu i pół letnią dziewczynkę. Mężczyzna miał w organizmie prawie 3 promile alkoholu. Teraz grozi mu za to nawet 8 lat więzienia. Poszkodowana dziewczynka trafiła do szpitala z poważnymi urazami głowy. To kolejny przykład bezmyślnej jazdy „po kielichu”.
|
Policjanci z drogówki pojechali do Grębiszewa, gdzie kierowca osobowej skody potrącił małą dziewczynkę. Na miejsce przyjechało tez pogotowie, które zabrało dwu i pół latkę do szpitala. W wyniku uderzenia dziewczynka doznała urazu głowy. Ojciec dziecka widząc w jakim stanie jest kierowca auta, wyciągnął kluczyki ze stacyjki, aby ten nie próbował uciekać.
Mężczyzna, który prowadził „pechowe” auto był pijany. Był nim 56-letni Janusz Z. mieszkaniec jednej z pobliskich miejscowości. Po zbadaniu alkomatem okazało się, że ma prawie 3 promile alkoholu w organizmie. Kolejną noc spędził w celi. Kiedy wytrzeźwiał, przedstawiono mu zarzut jazdy samochodem w stanie nietrzeźwości i spowodowania wypadku drogowego, którego efektem mógł być ciężki uszczerbek na zdrowiu.
Polskie prawo przewiduje za to przestępstwo nawet 8 lat więzienia. Janusz Z. najbliższe trzy miesiące spędzi w zakładzie karnym, ponieważ został tymczasowo aresztowany.
Pijany kierowca uderzył w drzewo
Dwa lata zakazu kierowania wszelkimi pojazdami mechanicznymi i wysoka grzywna, to kara jakiej poddał się 22-letni Robert K. mieszkaniec mińskiej gminy, który stracił panowanie nad fiatem cinquecento i uderzył w drzewo. Jadąca z nim 23-letnia pasażerka trafiła do szpitala na obserwację. Kierowca miał ponad 2 promile alkoholu w organizmie.
Z policyjnych statystyk w dalszym ciągu nie znikają pijani kierowcy. Brak wszelkiej odpowiedzialności i wyobraźni, tak można określić zachowania tych „antykierowców”, którzy nie dość że sprowadzają na siebie karne sankcje, to jeszcze narażają życie niewinnych ludzi.
Kompletnym brakiem świadomości, przepisowej i bezpiecznej jazdy wykazał się 22-letni mieszkaniec mińskiej gminy. Robert K. nie dość że bez uprawnień, to jeszcze po „paru głębszych” zasiadł za kierownicą fiata cinquecento. Razem z nim do auta wsiadła 23-letnia pasażerka. Na ulicy Langiewicza w Mińsku Mazowieckim kierowca stracił panowanie nad autem, zjechał do rowu i uderzył w drzewo. Patrząc na fiata można pomyśleć, że uczestnicy zostali solidnie poturbowani. Tak było jednak tylko w przypadku pasażerki.
Kierowca nie trafił do szpitala, a do policyjnego aresztu, po tym jak dmuchnął w alkomat. Wynik ponad 2 promili alkoholu w organizmie, kwalifikował Roberta K. jako przestępcę drogowego. Pociągnęło to za sobą karne skutki. Robert K. usłyszał zarzut jazdy samochodem w stanie nietrzeźwości. Mężczyzna dobrowolnie poddał się karze wysokiej grzywny i dwuletniego zakazu jazdy wszelkimi pojazdami mechanicznymi.
źródło: kppminsk.policja.waw.pl/




































Urząd Gminy w Mińsku Mazowieckim, ul. Chełmońskiego 14, 05-300 Mińsk Mazowiecki, tel., fax: (025) 758-24-89